Zamiennik czy oryginał, oto jest pytanie

Gdy pierwszy raz zaopatrywaliśmy aparat w tzw. battery grip (uchwyt do aparatu z pojemnikiem na baterie), było to przedsięwzięcie kosztowne, ale do udźwignięcia. Za drugim razem musieliśmy już zapłacić 10% ceny maszyny. 10% ceny za coś, co tak naprawdę robi nic! Jak sama nazwa wskazuje, jest to pojemnik na baterie z kawałka plastiku plus kilka zdublowanych przycisków, które mogą być, ale nie muszą, aparat będzie nadal funkcjonował poprawnie ze swoimi guzikami na korpusie.

Grip

Sama idea takiego urządzenia zrodziła się w dawnych czasach, gdy Canon wypuścił swoje pierwsze aparaty serii EOS, jak zawsze bardzo dobre, ale, wtedy, jednak prądożerne. Szybko firma wypuściła battery pack (nosiło się to w kieszeni, z kabelkiem podpiętym do aparatu), a potem właśnie battery grip, jako rozwiązanie tego problemu.
Battery grip ma jeszcze jedną ważną funkcję, która odróżnia go od battery packa. Jest specjalnie wyprofilowany tak, by przedłużyć, zawsze za krótki uchwyt aparatu, i staje się dodatkową rękojeścią, gdy chcemy obrócić aparat do zdjęć wykonywanych w pionie. Nie ukrywamy, gripy są przez nas cenione właśnie z powodu tej możliwości. Nasze ręce są zbyt duże dla oryginalnych uchwytów aparatów Canon…

Czytajmy dalej