Paragraffo numerro twentiejt

Sprawa Moonopola i jego rozważania na temat jego awatara na modnym blogu (serwisie?) oraz wczorajsza moja wymiana zdań z Bardzo Ważną Osobą, na temat regulacji stosowanych w identyfikacjach firm, natchnęły mnie, by wreszcie napisać o tym fragmencie regulaminu pewnego serwisu społecznościowego.

 

Chodzi ten „paragraf”, a cudzysłów jest tu bardziej niż na miejscu, więc chodzi ten numero twentiejt za mną od lat wielu, a spokoju nie daje:

Zabrania się zamieszczania zdjęć innych osób, a także wszelkiego rodzaju tworów graficznych. Zezwala się, ze względu na cechy formatu cyfrowego, na retusz fotografii, pod warunkiem, że będzie on polegał na zastosowaniu korekty globalnej, która polepsza jakość (np. nasycenie, kontrast). Nie zezwala się natomiast na stosowanie zabiegów selektywnych w celu dodawania lub odejmowania elementów, łączenia kilku fotografii, lub zmiany jej oryginalnej kompozycji. Zabronione jest również zamieszczanie zdjęć o zabarwieniu pornograficznym lub nielicujących z profesjonalnym charakterem [tu nazwa firmy].

 

Przypomina o sobie szczególnie wtedy, gdy na podstawie jego treści, kolejny raz władze tego serwisu usuwają mi zdjęcie. Bezprawnie i na mocy regulaminu.
Dlaczego bezprawnie, skoro „prawnie”, przecież napisane jest jak wół…
Dobrze, przeczytajmy więc, co jest napisane, literalnie:

Zabrania się zamieszczania zdjęć innych osób

Zdanie to mówi, że zamieszczanie zdjęć innych osób. Rozumiem, że ten zapis podyktowany był troską o prawa autorskie innych osób.
Dobrze, ale co z wizerunkiem osoby własnej lub wizerunkiem własnym i tych innych osób w obrębie jednego fotogramu. Prawda, że próbowano jednym zdaniem wytłumaczyć i wepchnąć do wspólnego wora bardzo skomplikowane kwestie, zasadniczo rozłączne)?!
Regulamin milczy.

Jeśli uznać, że autorem naszych fotografii i wszelkiego rodzaju tworów graficznych przedstawiających nasze facjaty (z muchami na przednich zębach lub nie) są przeważnie inne osoby (chyba, że jesteśmy piętnastoletnią siuśmajtką i kochamy blogasie i komcie, a której zdjęcia z ręki wypadają jak z rękawa), to większość tych… wszelkiego rodzaju tworów graficznych nie może być awatarem na tym portalu.

 

Zezwala się, ze względu na cechy formatu cyfrowego, na retusz fotografii,

Wspaniale, niestety nie dowiemy się jakie cechy ma format cyfrowy, bo nigdzie ta inwokacja do cech nie została rozwinięta. Nie dowiemy się także, format czego miano tu na myśli?! (sic!)

Próbującym domyślać się, przypominam, że czytamy literalnie i nie domyślamy się, to regulamin na podstawie którego łamią życie moim fotografiom! Musi być jasny i zrozumiały, przynajmniej dla tych fotografii, jeśli nie dla nas!

Gdybym był złośliwy, a byłoby napisane to, co nie jest, to zapytałbym:

  • a czymże różni się, w cechach naturalnie, format cyfrowy od analogowego formatu fotografii, jak mniemam o nią tu bowiem chodzi, by można było na podstawie tych cech zezwolić na retusz fotografii cyfrowej a nie pozwolić na retusz fotografii, hm… powiedzmy wzorem regulaminu: innej?
  • i dlaczego to takie ważne, to rozróżnienie, bo będąc fotografem, żyjącym z bycia fotografem, to ja dramatycznych różnic nie widzę. Sensu rozróżniania też nie, przynajmniej nie w cyfrowym świecie.

 

Umówmy się jednak, ponieważ nie ma tego co chciano napisać, to zapominacie o ostatnim akapicie. Zapomnieliście? Dobrze, to czytamy dalej:

Zezwala się […] na retusz fotografii, pod warunkiem, że będzie on polegał na zastosowaniu korekty globalnej, która polepsza jakość (np. nasycenie, kontrast).

Wprowadzenie „np.” daje tzw. katalog otwarty cech, które mogą podlegać retuszowi.
Ale o dupę rozbić w tym miejscu taki katalog, skoro na podstawie paragrafu krzywdzi się moje fotografie! Każdy wie, że katalog otwarty to siedlisko nadużyć, kto nie wierzy niech przestudiuje doktrynę prawa PRL.

I na litość Panbuka, co to jest „korekta globalna”?!
Mojej wiedzy, wynikającej z trudnienia się fotografią nie staje, by wytłumaczyć ten termin, a Wiki też wzrusza złośliwie ramionami, przechera.
Co miał autor tego terminu na myśli to pewnie nie rozumie sam autor, bo jakby rozumiał, to był dał definicję, co miałby nie dać, skoro tak robią porządni autorzy porządnych regulaminów (patrz też inwokacja do cech formatu cyfrowego).

 

Nie zezwala się natomiast na stosowanie zabiegów selektywnych w celu dodawania lub odejmowania elementów, łączenia kilku fotografii, lub zmiany jej oryginalnej kompozycji.

Zabiegi selektywne w celu dodawania lub odejmowania elementów, łączenia kilku fotografii… Przez słabość ducha i charakteru, zwanego czasem czystym lenistwem, nie zapytam drugi raz wyszukiwarki o definicję zabiegów selektywnych, bo i po co, jeszcze się na mnie obrazi przeglądarka za takie bzdury wpisywane w jej ciało. Wolę już przeczuwać, czym są te zabiegi, np. kontemplując prace Madame Peripetie czy zdania Borisa Viana (które oczywiście są absolutnie zgodne z numerro twentiejt, choć twórcom wydaje się zapewne, że nie są).

Konia z rzędem temu, kto, oceniając, trudne słowo (bo niezdefiniowane) fotografię lub jeszcze trudniejszy termin (bo próbowano go zdefiniować) wszelkiego rodzaju twór graficzny, potrafi powiedzieć jaka była oryginalna kompozycja (oni tam, w tym portalu, to chyba nigdy nie słyszeli o, trudne słowo, kadrowaniu).

 

Zabronione jest również zamieszczanie zdjęć o zabarwieniu pornograficznym lub nielicujących z profesjonalnym charakterem [tu nazwa firmy]

Tu to już mamy temat na zupełnie inną bajkę, która opowiedziałaby, czy — jako klient danej firmy, bez zobowiązań etatowych wynikających z Kodeksu Pracy — mam faktycznie obowiązek dbać o jej dobro, np. dbając o jej profesjonalny charakter, ale nie będę zaczynał, bo zabawnie miało być, a zaczyna być serio!

 

Na razie to jest, jak jest. A jest, jak widać!
Niestety, by było profesjonalnie, nawet li tylko na piśmie, to już musi się postarać p.t. Regulator, na tym portalu… społecznościowym oczywiście!

Trudno określić, o czym właściwie jest ten regulamin i co reguluje, a jeśli tak, to nie reguluje czegokolwiek. To jest odpowiedź na pytanie, dlaczego bezprawnie portal ten usuwa moje zdjęcia. Ktoś uważa inaczej?

 

Regulaminy to trzeba umieć pisać.
Więcej na ten temat czytaj na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio:

 

21 Pingbacków/ Trackbacków