• Co do malkontenctwa to nie kwestia strachu. Ostatnio nie zdarzyło mi się po prostu napisać niczego pozytywnego na blogu, co trochę zaczęło mnie martwić.

    Postępowanie agencji – nie wiedziałem, że taka była korelacja czasowa. Trzy miesiące na przygotowanie nowego systemu identyfikacji wizualnej? Dla organizacji w permanentnym kryzysie wizerunkowym? Myślałem, że takie rzeczy już się w Polsce nie zdarzają. W odwiecznym wyścigu szybkość vs. jakość, ta pierwsza znowu górą. Klient na tym zawsze traci, choćby nie zdawał sobie z tego sprawy (coś o tym wiem, bo sam jestem klientem agencji reklamowych).

    Logotyp – podoba mi się, bo jest lepszy od poprzedniego. Indywidualna opinia.

    „Maciej Konopka: To logo to jest piłka i kopiąc ją- będziemy kopać orła w coś?:)w co to już zależy od kopiącego,:) pomijając przejścia tonalne, których manieryczność i poniekąd prowincjonalność jest oczywista i wielokrotnie opisywana, to to jest mój główny kłopot z tym logo.” – przyznam , że nie czuję się na tyle kompetentny w temacie logotypów, by polemizować z tą wypowiedzią. Wydaje mi się jednak, że laik w temacie grafiki (czyli 99% kibiców piłki nożnej w Polsce) nie zwróci uwagi na takie detale.

    „I jeszcze jedno zastrzeżenie na tej kanwie, im więcej takich brawurowych wykonawców, tym coraz cieńsze będą wykonania, a nam wszystkim będzie trudniej pracować i zarabiać. Ryba psuje się od głowy, a wszyscy patrzą i powtarzają zachowania naczelnych” – tu masz rację. I mówię to z pozycji klienta. Od czasu do czasu wpadamy na głupie pomysły, a zadaniem agencji jest… wybić nam je z głowy.

    • Anonim

      Aj tam, aj tam! (malkontenctwo:D)

      Korelacja jest faktycznie żenująca i źle świadczy o wykonawcy. Tylko tyle można powiedzieć. Przeżyłem w weekend próbę ratowania sytuacji, na Facebooku, zarzucono mi nawet, że Creamteam mały, a S&P duży, to może więcej i krócej, ale tu chyba tylko można spuścić zasłonę milczenia na takie rozumowanie. Faktycznie, ja też myślałem, że takie czasy i ludzie przeminęły. Nie przeminęły.

      Zajrzałem jeszcze raz do identyfikacji umieszczonej na stronach PZPN i dodam nowy kamyczek do tego ogródka.
      Ta identyfikacja jest bezużyteczna, ponieważ zabrakło kilku elementów, na podstawie których dałoby się odtworzyć znaki w razie potrzeby.
      To częsty problem, wcześniej takie luki w opracowaniu znalazły się np. w słynnej identyfikacji Autentiki, słynnej, bo ładnej, niestety, nieużytecznie opracowanej: http://www.behance.net/gallery/Autentika-Corporate-Identity/298551
      Nasz tu wspólny kolega, alw, zwracał także uwagę, że opracowania ostatnio są obciążone licznymi błędami genetycznymi, bo od urodzenia. Wspominam o Andrzeju, bo wydaje mi się, że w opracowaniu PZPN jest jeden z problemów, na który zwracał uwagę właśnie Andrzej.
      Sądząc po opracowaniu i plikach źródłowych, można wysnuć przypuszczenie, że znaki przygotowane są tak, że da się je odtworzyć pod jednym, konkretnym programem graficznym, a to przecież błąd podstawowy, grzech niemalże w brandingu.

      Jeszcze na koniec, podkreślę jedno z Twoich zdań: „Od czasu do czasu wpadamy na głupie pomysły, a zadaniem agencji jest… wybić nam je z głowy”. Agencje, słyszały, głos klienta?

  • Dzięki za komentarz. Twój punkt widzenia nie jest wcale tak bardzo odmienny od mojego, przynajmniej w kwestii zasadniczej.

    Jak dla mnie logo może być. Jednym się podoba, innym mniej. Myślę, że wygląda lepiej niż to stare, ale to moja prywatna opinia.

    Co do Twojego wniosku nr 2 – „gdy klient jest skompromitowany a jego reputacja żadna, należało zacząć od szeroko zakrojonej kampanii naprawy wizerunku klienta, a wprowadzanie zmian w identyfikacji wizualnej powinno być ukoronowaniem tego tortu, swoistą wisienką.
    Tak nie zrobiono i dlatego uważamy, że to się nie udało, bo zawiodła strategia…”

    Ja właściwie nie odpowiedziałem na tytułowe pytanie swojego postu „Czy nowy logotyp PZPN to symbol zmiany czy malowanie trawy na zielono przed Euro 2012?”. Wyraziłem tylko swoje obawy, że to tylko gra pod publiczkę, która żadnych głębszych zmian nie przyniesie.

    Masz rację, że z punktu widzenia strategii należałoby zacząć od „szeroko zakrojonej kampanii naprawy wizerunku klienta”, a zmiana logotypu powinna nastąpić dopiero na końcu. Niestety w tym momencie przenosisz swój racjonalny sposób myślenia na organizację, która kieruje się w swoim działaniu zupełnie inną pokrętną logiką. W przypadku PZPN cieszyłbym się, jeżeli po zmianie logotypu zaczęliby w ogóle coś robić w kierunku odbudowy więzy z kibicami. Ten typ tak ma…

    Ps. PZPN to przypadek beznadziejny. W kategorii polskich marketingowych koszmarów gorsze od nich jest chyba tylko PKP.

    Ps 2. Poza tym oszczędziłem PZPN mocniejszej krytyki, bo ostatnio ciągle na blogu coś krytykuje. Jeszcze ktoś pomyśli, że straszny ze mnie malkontent…

    Jacek Lipski
    http://jaceklipski.pl

    • Anonim

      Skoro boisz się, że posądzą Cię o malkontenctwo, to się nie bój. Przede wszystkim, nie jest malkontentem ten, kto widzi zło, złu się przeciwstawia i przede wszystkim, podaje jakieś sensowne rozwiązanie problemu, który krytykuje.

      Sensu niestety nie można znaleźć w działaniach ani w PZPN, ani w PKP. Prawda.
      Nie można też znaleźć w działaniu agencji. Klient może się nie znać i nie wiedzieć, że potrzebna mu strategia i zarządzanie kryzysem, ale agencja powinna to wiedzieć, powinna działać w interesie klienta, a nie przeciw.

      Niestety, mam tu wrażenie takie, z przebadania korelacji czasowych, że dostali propozycję z tych, co to się za nie trzeba pomodlić do patrona złodziei i spraw niemożliwych, nikt co bardziej światły nie chciał tego tknąć, a im nie była obca brawura. Trzeba też było zapłacić pracownikom za chleb z masełkiem. Efekt widać, raptem niecałe 3 miesiące pracy. Przecież to jakieś wariactwo.

      „Niestety w tym momencie przenosisz swój racjonalny sposób myślenia na organizację, która kieruje się w swoim działaniu zupełnie inną pokrętną logiką.”

      Dlatego mam zastrzeżenia do działania agencji i do ich sposobu myślenia.
      Do wykonania to już mają inni, że zacytuję:
      „Maciej Konopka: To logo to jest pilka i kopiąc ją- będziemy kopać orła w coś?:)w co to juz zależy od kopiącego,:) pomijąjąc przejścia tonalne, których manierycznośc i poniekąd prowincjonalność jest oczywista i wielokrotnie opisywana, to to jest mój glówny klopot z tym logo.”

      I jeszcze jedno zastrzeżenie na tej kanwie, im więcej takich brawurowych wykonawców, tym coraz cieńsze będą wykonania, a nam wszystkim będzie trudniej pracować i zarabiać. Ryba psuje się od głowy, a wszyscy patrzą i powtarzają zachowania naczelnych.