Jak #Reserved #LPP zrobił reklamę… #Polska.
2010-06-15, wtorek, 17:24„Shitty companies in far away countries with poor track records„…
Tak brzmi fragment wypowiedzi pod postem na blogu autorki zdjęcia, które, wg niej samej, zostało ukradzione z jej profilu na Deviant i… użyte komercyjnie przez Reserved na ich produktach.
Szczerze? To się w pale nie mieści, jeśli by miało się okazać prawdą, tylko gdyby nie miało się okazać, to dlaczego już i wielkie publikatory zajęły się sprawą kradzieży?!

L: koszulka Reserved, P: photo by www.rockienolan.com
Naszą uwagę przykuwa inny aspekt tej sprawy, tłumaczenia i przeprosiny oraz mocno niewydarzona reakcja na sprawę samej firmy. Jeśli chcieli, by przy okazji zalewania sprawy i jej zagłaskiwania rozlał się gorący olej, to właśnie im się udało takimi oto słowami (cytat za blogiem autorki):
Yesterday (july 14th) I received an email from the company’s attorney.
“We appreciate the value of our own IP rights, and respect IP rights of the other creators. Unfortunately one of our contractor must have taken the shortcut and used your work as its own. Please accept our apologies for it, and be assured that it happened without LPP’s knowledge and acceptance. In return for the inconvience occured to you, we would like to offer you cooperation, and license some of your work found at devianart. Enclosed please find photos that we are interested in using as printed designs. We may pay you $150 per each, which is regular price we pay for licensing such photos. ”
Czy ja dobrze czytam? Może autorka coś pokręciła, ale chyba nie, bo komentarz świadczy, że wszyscy dobrze zrozumieliśmy stanowisko firmy:
So basically, instead of taking care of the theft they’d rather rectify the situation by using more of my pictures in the future? While that is flattering, that in no way covers the fact that they stole my image.
For those who commented on me being “a teenager looking for a big payout” that is not the case. I am an artist and I am only seeking a rightful compensation for the illegal production of my work. I am not asking for anything outrageous, only compensation and to teach these companies that they must take caution with copyright.
i dalej, tak sformułowana odpowiedź „prawników” doprowadziła autorkę do jedynego rozsądnego wniosku, poszukiwania sprzymierzeńców i powstania międzynarodowego flejma internetowego:
In fact, I know another girl who just recently found out her image was printed illegally by Reserved as well. I’m sure she will be posting her story onto this site again.
A Ty, czy przyjąłbyś pracę za $150 od kogoś, kto dzień wcześniej Cię okradł?! (sic!)
Czy prawnicy firmy Reserved są z Marsa, czy z Chin, jak reszta jej produkcji, a może są teenagers, jak by wynikało z tego co napisali w tłumaczeniu pod pracami autorki na Flickr (za blogiem autorki):
“Hi Rockie. First of all – we didn’t get any of your emails -sorry.
If we did, we definitely would respond to them ASAP.
Reserved brand uses sevices of a few tens of print designers. Each one assure us about the settlements of copyrights of their work. Apparently one of them was dishonest and take credit of someone else’s creativity. Please be sure … Zobacz więcejthat nonetheless we take a responsibility for this kind of acts. We are very sorry for this incident. Please accept our apologise. Our Legal Departament will contact you with the settlement of this case. In a minute you’ll get a private message from our representative and he’ll ask you for details.”
Pomińmy już fakt, że tak sklecone próby przeprosin są po prostu niegrzeczne, ale one są przecież bezprawne!
Może szefowie Lpp nie znają prawa, ale ich prawnicy, nawet jeśli nastoletni, z mocy regulaminu zakładowego znać prawo muszą. I to prawo autorskie przewiduje właściwe rozwiązania zaistniałej kwestii.
Na pewno nie należy do tego wachlarza rozwiązań propozycja o znamionach propozycji korupcyjnej („we would like to offer you cooperation”), czy zapłacenie za zdjęcie („We may pay you $150 per each”), bo zapłata się należy autorowi. Tu powinna być kropka, bo tej kwestii nawet z terrorystami się nie negocjuje (i jest).
Prawnicy Reserved próbują amerykańską autorkę zwieść plewami, ale jak widać ona wie, co to jest odszkodowanie, a wiele osób z pl w blogu podaje jej konkretne rozwiązania, adresy, więc nawet jeśli nie wie, to szybko się dowie. Na co liczyli prawnicy Lpp?
Jest już nawet jedna propozycja lawyera z USA, więc sprawa ma szansę na międzynarodowy smród.
Gratulujemy Reserved rozwiązywania problemów kryzysowych, a przede wszystkim głupoty reprezentantów, którzy innymi słowy stwierdzili, że to nie my ukradliśmy („Unfortunately one of our contractor must have taken the shortcut and used your work as its own.”).
Jeśli ktoś jeszcze chciałby współpracować z tą firmą w przyszłości, to niech zapamięta sobie to zdanie, bo jak będzie gorąco, Lpp na pewno machnie na Was ogonem i wskaże Was palcem.
Gratulujemy też pomysłu na rozwój i wzrost firmy na cudzym grzbiecie.
Tyle, że gdybyśmy my tak chcieli działać, bylibyśmy dziś Blue Chipem giełd światowych.
Dziękujemy też Wam – chłopaki i dziewczyny z Lpp – za rozpropagowanie Polski jako „shitty country”.
__________________________________
Autorce zpiraconego zdjęcia przesyłamy: Big Hugh! i wyrazy sympatii! Nikt nie lubi złodziei, my też nie:
Dear, greetings from pl!
We here also don’t like breaking the rules, especially copyright rules (it’s at last but not least our life base), what we shall present in our article about Your case: http://www.creamteam.biz/blog/index.php/2010/jak-reserved-lpp-zrobil-reklame-polska/ (unfortunately in polish, sorry).
We dislike that stupid words from company, not based, in general, on polish copyright acts.
We dislike especially, like You, that idea, co-operate now with somebody, who used yesterday Your work without Your permission… I try to find, where is trust in that business option, where was brain of that person, who wrote You that words.
__________________________________
Dla Reserved oczywiście: Priceless!
I lizak, jak dorośniecie, to będzie jak znalazł!
P.S. Ponieważ nie takie rzeczy na rynku widziałem, więc kula mi się po głowie myśl, a może to jednak taka kampania jest (wiem, że idiotyczna)… ale nawet jeśli, to wtedy… dziękujemy jeszcze raz Wam – chłopaki i dziewczyny z Lpp – za rozpropagowanie Polski jako „shitty country”. Przy okazji.
__
Post is filed under | Opublikowano w:
_
00. not in polish, 00. po polsku, 1. Design Art & ADvertising, 2. Kulturkampf, 3. Priceless.
__
Trackback.

Pingback: Tweets that mention Fleurdelis is a propaganda tube of Creamteam, the best creative and art direction studio, Jak #Reserved #LPP zrobił reklamę... #Polska. | Fleurdelis -- Topsy.com