Gadały stare sroki…

 

Właściwie list wyjaśnia wszystko i trudno dyskutować z jego treścią, bo prawdziwa ona i słuszna:

Projektant nie wykonuje za darmo projektów wstępnych!

 

A przynajmniej nie powinien. Bywa, jak bywa.

Mamy tylko wątpliwości, czy adresat listu jest właściwy, czy ten list nie powinien być skierowany do… twórców?! Do tych wszystkich, którzy prostytuują się za miskę brukwi na sajtach typu zlecenia przez net i przyzwyczajają polski drobny i wielki biznes do tych drobnych szwindelków i kombinacji opisanych w liście.

Spyta ktoś, dlaczego nie obarczamy winą przede wszystkim właśnie tych ostatnich, przedstawicieli biznesu?
Cóż, kapitał ma taką cechę i skłonność (a niektóre formy kapitału nawet mają przykaz ustawowy) do minimalizacji kosztów, więc skoro można legalnie je obniżyć, z pewnością przynajmniej rozważy taką możliwość.
Biznes nie jest bez winy i nie wyłączamy go spod odpowiedzialności za etyczne prowadzenie biznesu, ale w sumie korzysta tylko z faktu, że kto inny podstawia mu swoją głowę na tacy. Bo gdyby nie podstawiał…

Inna sprawa, że żyjemy dość długo, by znać starą mądrość:

Gadały stare sroki, że na kurwę nie ma rady… na kurwę, niezależnie po której stronie zlecenia stoi.

Tyle i pożytku będzie z inicjatywy tej Rady (trzeba było urywać Hydrze głowę, póki była mała). Rychło w czas zabrała się za sprawy, o które zdawała się nie troskać wcześniej…  jak napisał Christobal u Andrzeja Ludwika Włoszczyńskiego:

Przepraszam za łyżeczkę dziegciu w tej beczce miodu, ale które z wcześniejszych działań STGU przełożyły się na real?

 

_________________________________________________________________
Na koniec mała poetycka dygresja na temat:
P.- Ale jakoż cię zowią?
K.- Kurwa, kurwa, bracie.
P.- Tyś to! Więc cię opuszczam.
K.- Ba, lepiej by gacie.
P.- Chyba cię osrać.
K.- Mam i ja tę dziurę, ale wolijż tej zażyć, co nią leżę wzgórę.
P.- Niech cię tam robak wierci!
K.- Cóż, kiedy bez kuśki.
P.- Więc cię tam wąż nadzieje!
K.- I ten- bo maluśki.
P.- Niechże cię diabli łupią, już słowa nie rzekę!

„Nagrobek Kurwie” Jan Andrzej Morsztyn

1 Pingback/ Trackback