Ogłoszenie Parafialne
o Wieżowcach II

Dowiedzieliśmy się wczoraj, przypadkiem, chociaż wszystko stało się w połowie stycznia 2009r… Z przykrością zawiadamiamy, że jeden z najbliższych przyjaciół Creamteam i honorowych członków Chaszczy Hulaszczej, zwolennik zakazu polowań na Zagubione Jelonki — Ucho The Wieżowiec z bloga o Wieżowcach — opuścił ziemską knieję, by zapolować na grubego niebiańskiego zwierza…

Inspirował nas wielokrotnie, my mu się odwdzięczaliśmy fachową poradą, a czasem podrzucaliśmy temat i mamy nadzieję, że chociaż raz zainspirowaliśmy.

Nigdy się nie spotkaliśmy, a poznaliśmy się przypadkowo (połączyła nas beza Paris Hilton), bo Ucho nie mógł uwierzyć, że ktoś żywy (a nie spam-bot) może wpisać mu komentarze serią pod dziewięcioma postami (to nasz mareksy).

Był naszym internetowym odkryciem, takim miejscem na mapie netu, gdzie należy krzyknąć: Wow! (bo ktoś ma pomysł na siebie i wie, jak go sprzedać)

Był pierwszą osobą, którą umieściliśmy w blogrollu na mocy Ogłoszenia Parafialnego.
Byliśmy z tego faktu bardzo dumni, bo ego komentarze zawsze były mile widziane i skrzyły się inteligencją.

 

Od słowa do słowa okazało się, że Uch i mareksy pochodzą z tych samych stron, znają tych samych ludzi, chociaż my mieszkamy na Cyprze, a i on też w Dreźnie!

Podsyłał nam zdjęcia z wojaży, dyskutowaliśmy o naszej wspólnej pasji. Tto musiało być przeznaczenie, bo ile osób z jednego miasteczka może interesować się wieżowcami?! Dwóch ludzi pochodzących z miejsca gdzieś na bocznym torze świata, skąd do najbliższego wieżowca są setki kilometrów i gdzie nawet Pan Bóg nie chce być zawiadowcą. Dyskutowaliśmy też o muzyce, oczywiście, i o koleżankach studentkach.

To Ucholife wymyślił rozrzucenie po zaprzyjaźnionych blogach banera-informacji o zajęciach artterapii Irenki i walczył wraz ze mareksym z kodem tego banera, by udało się go wlepić do Gazetowych Bloxów bez przekraczania ich limitów. On też wspierał Irenkę, gdy z powodu choroby musiała wycofać się po roku z prowadzenia tych zajęć.

Cieszyliśmy się, że awansuje, ale też martwiliśmy się o niego:

  • gdy przeprowadzał się do Warszawy, bo, po kilku miesiącach prowadzenia z ogromnym sukcesem tematycznego bloga, został odkryty i zaczął pracę w największej polskiej gazecie (bo znamy media od podszewki i stosunki tam panujące),
  • gdy nie miał czasu na kontakty.

 

Kpił z nas, że nie chcemy się uczyć czeskiego, bo on się uczy… po niemiecku
(co było godne uwagi i pochwały u kogoś, kto codziennie studiuje falową strukturę światła)
!

Był cudownym opowiadaczem i kpiarzem z poczuciem humoru, oto przykład z jego profilu na Naszej-Klasie i niech nam będzie wybaczone użycie tego materiału, ale co innego niż to zdjęcie z Drezna, odda lepiej, jaki był Ucho:

Był…

Już raz odprowadzaliśmy w tym miejscu osobę, którą sobie ukochaliśmy (nomen-omen, o tej samej porze roku), mieliśmy nadzieję nikogo nie odprowadzać aż do powiedzmy, ukończenia przez nasze pokolenie wesołej sześćdziesiątki, kiedy to ludzie naturalną koleją rzeczy zaczynają się wykruszać… niestety dwudziestokilkuletni Ucho po raz ostatni postanowił zakpić sobie z naszych planów i udowodnić podstawowe prawo nauk ścisłych – prawo niepewności.

Strasznym i niezrozumiałym jest dla nas, że po takim ciekawym człowieku, którego chcielibyśmy sobie mieć za przyjaciela przez całe nasze życie, pozostał tylko jeden wpis w jego ukochanym internecie, profil na N-K oraz profil na Golden Line.

Zastanawiamy się, jak to możliwe, że takie twórcze, zdolne i obdarzone poczuciem humoru, pozytywnie zakręcone freaki, jakim był i pozostanie w naszej pamięci Ucho, opuszczają nas… Łukasz Woźniak, bo o nim mowa!

  • Czasem ludzie pytają nas, czy Jelonki to my personalnie, tylko się ukrywamy i który z Jelonków jest kim w realu… Chciałbym dziś być Zagubionym Jelonkiem, wyznającym filozofię z piosenki „Nie wiem, Nie rozumiem Nic”… trzeźwo myślący Bunny ma pewnie spore problemy z akceptacją faktu i jego zrozumieniem… my też…

  • To straszna sprawa i mimo upływu czasu nadal tak samo trudna do zrozumienia…