Dragan Effect to łatwizna

Od obróbki w Photoshopie to ja mam młodszego brata :)

Wielu młodych twórców w internecie pyta o efekt Dragana, o styl D. Hilla
oraz tysiące innych sposobów na postprodukcję zdjęć w Photoshopie.
Pytają po to tylko, by go skopiować, a potem używać do znudzenia.
Ich problem polega na tym, że rzadko zastanawiają się, z kim się ścigają.

Wielkie produkcje wielkich nazwisk wymagają najczęściej (ale nie zawsze, jak pokażemy to poniżej) wielkiego zaangażowania sił, środków i ludzi. Te nazwiska to tylko parawan, za którym kryje się ogromny mechanizm.

To dlatego, gdy prześledzić rozwój różnych karier fotograficznych, przynajmniej kilka razy zaobserwujemy nagły i zadziwiający spadek formy znanego i latami uznawanego za guru artysty albo nagły wzrost jakości prac artysty dotychczas przeciętnego czy wręcz niedzielnego amatora. Przyczyny oczywiście mogą być różne, ale często jest to po prostu wynik zmiany zespołu.
La Chapelle, którego bardzo lubimy, to taki twórca, który jest nazwiskiem, za którym stoi sztab ludzi, który, mówiąc żartobliwie, nawet jednej pineski nie przypina w dekoracjach na planie zdjęciowym, bo od każdej jednej jest osobny stażysta (widzieliśmy w dokumencie na Planete). Mamy wrażenie, że ostatnia diametralna zmiana na gorsze jakości  produkcji i ogłoszenie religijnego nawrócenia się La Chapella wiążą się ze śmiercią jego wieloletniego współpracownika i przyjaciela.

W takim zespole efekt Dragana to łatwizna, każdy efekt to łatwizna.
Wystarczy pstrykać! Resztę załatwi ekipa:

Swat Team Photoshoot – Douglas Sonders Photography
from Douglas Sonders on Vimeo.

I would probably choose to clone stamp out, but that would take a lot of time and I wanted to try out my new retoucher, Justin to do some special effects. — więcej u Scotta Kelbyego.

Wspomniane na początku zdanie z dyskusji  na forum też sygnalizuje ten problem: jak dużo młodszego brata jest w jego pracach albo jak wiele Jasona jest w Douglasie Hillu lub innego operatora w Andrzeju Draganie czy Szymku Świętochowskim:

MŻ: Uchyl rąbka tajemnicy i powiedz co dokładnie robi się w czasie takiej obróbki. Z tego co wiem na pewno usuwa się niepotrzebne elementy, kurz itp. za pomocą „rubber stamp”. Tworzy się oddzielne warstwy dla każdego elementu (oddzielnie marynarka modela, oddzielnie spodnie , oddzielnie skóra) i koryguje się każdy z tych elementów za pomocą Photoshopowego Levels i Curves dla każdego koloru oddzielnie. Konwertuje się do CMYKa przy użyciu odpowiedniego profilu koloru, korygując potem barwy pod kątem wydruku. Coś jeszcze?
SzS: Widzę, że wiesz więcej ode mnie :) Zgadza się, warstwy korekcyjne i kolorystyczne nakładane są na poszczególne elementy zdjęcia. Nie mogę zdradzić detali niestety. Powiem tylko, że są to najbardziej podstawowe funkcje PS’a użyte w niekonwencjonalny sposób .Wiele zależy od umiejętności postproducenta jak również od świadomości fotografa o możliwościach obróbki cyfrowej obrazu. Często wiele elementów „strzelanych” jest oddzielnie by każdy z nich był dopracowany światłem, a później składany w postprodukcji. Plik typu PSD „waży” często ponad 2 GB i ma około 200 warstw.
MŻ: A zdarza Ci się samemu robić postprodukcje? Chyba kiedy byłeś jeszcze studentem musiałeś sobie sam radzić?!
SzS: Dalej jestem studentem, muszę skończyć magisterkę w 10 dni ,a mam jeszcze sporo do napisania. Owszem, czasami coś sam zrobię dla siebie lub znajomych, ale staram się już od tego uciekać, bo po pierwsze, każdy powinien mieć swoją specjalizacje, a po drugie po kilku dniach zdjęć nie chce mi się już patrzeć na materiał i pracować nad nim bo muszę do niego nabrać dystansu.

 

Gdy zastanowić się, tak naprawdę ścigacie się z sobą, nawet jeśli los sprezentował wam ekipę zdjęciową i bogate studia realizatorskie.

Można funkcjonować jak wspomniani wyżej artyści kolektywni, można też próbować walczyć samemu, minimalizując ilość zaangażowanych osób i sprzętu.
Zamiast szukać możliwości kopiowania stylu popularnego artysty, można znaleźć własny!

Tak, jak to robi Anton Corbijn, który uczynił ze skromności środków i przypadkowości zaplanowanej swoją filozofię pracy:

Hasselblad and three lenses – no more
Corbijn decided at an early stage to be his own boss. He has one photo-assistant and one personal assistant. He is not one of those photographers who lugs around a mountain of equipment. All he needs are two Hasselblad cameras (a 501CM and a 503CW) and three lenses (60, 80 and 120 mm). His philosophy is very simple: no tripod and no studio, just available light and a hand-held camera.
za www.hasselblad.com