Trudna Mowa, Polska Mowa
2007-04-05, czwartek, 1:21 
„TOMA radość w sobie” firmy Toma, truskawki świeżo zebrane z drzewa owocowego w reklamie Zott Jogobelli… Panie w spocie Oleju Kujawskiego wyją niemiłosiernie znów (bo ten nieszczęsny spot powrócił) olejjjjjjjjjuuuuuu z akcentem na jot. Na jot, gdzie Wy chodziliście do szkoły?
Inne branże – też nie lepiej – mają problem z czymś tak oczywistym, jak… mowa ojczysta: na stronie sklepu Komputronik jakiś domorosły artysta pisze o pewnym oknie „rozmiarowywalne okno TV aż do Full Screen`u”. Inicjatywa własna, bo jak kliknąć na opis, w następnym oknie text już jest poprawny.
Myślałem, że po słynnej „Marioli OKOCIM spojrzeniu” (pisownia oryginalna, żeby nie było), podobne bohomazy i potworki nie mają już racji bytu. Jakże się pomyliłem – chęć domorosłych TFUrców przez duże TFU do dostarczania różnym prześmiewczym forom strawy jest przogromna i niewyczerpana.
Dla niewtajemniczonych. Te koncepty tudzież kreatywne wyszły spod ręki nie tam jakichś byle jakich copywriterów z Koziej Wólki Dolnej. Ci nie mogą nawet pomarzyć o zaproszeniu na przetarg do takich firm jak tu wymienione.
Nie, Drodzy Państwo, to są ludzie mieniący się przynależnością do high-endowej kasty, szczyt szczytów warszawki. To najlepsi z najlepszych, przebrani przez takie sito doboru i kwalifikacji, że czasem o odpadnięciu z eliminacji decyduje krzywy uśmiech, nie tak postawiona noga itd. To ludzie bez kija nie podchodź, zblazowani szczęściem złapania pana boga reklamy (agencji sieciowej) za nogi. Upojeni swą wielkością, piejący z zachwytem nad swym wystudiowanym zblazowaniem. Ludzie bardzo de mode, słuchający muzyki w wykonaniu dupy renifera na kazachskim stepie. I tylko umiejętności brak i szefa, co by dał kopa w dupę i wysłał w diabły z takim hasłem, jakie tu dziś rozpatrujemy. Tak, do szefa też trzeba mieć szczęście.
Co tu dużo mówić, na rynek pracy weszło pokolenie mizerne – niedouczone, a już znudzone, z podstawowymi brakami w wychowaniu ale i… w wyobraźni, którą zastąpiła Playstation, kilka lat wcześniej zakupiona przez niczego nieświadomych rodziców. Nie można się właściwie czepiać – te dzieciaki nie miały drewnianych klocków i Misia Uszatego, to czego się można spodziewać? O przedszkolach „montesori” nawet nie wiedzą, poszli więc do zwyczajnej szkoły, w której niewiele starsze głąby, odrzuty z wyścigu szczurów nauczyły ich tępoty (utrwaliły?).
Kiedyś starłem się na efowym forum z kolegą, młodym adeptem sztuki, o którym mam raczej dobre mniemanie, no w każdym razie uważam, że ambitny jest. Kolega udaje składacza. Wygłosił takie mniej więcej oświadczenie, że jemu jest obojętne w książce, czy są tam bękarty i wdowy, wiszące spójniki to nawet nie słyszał… Ja rozumiem, że lekarz strzela taki txt (są znani z nieumiejętności czytelnego pisania ;)), ale składacz? To dla niego życie być powinno.
Skoro takie podejście tworzy ludzi awangardy, tych, którzy pewne rzeczy mają krzewić w ludzie prostym, skoro takie podejście jest dziś dominujące, to nie dziwmy się stanowi naszych ulic, jakości naszego życia i bylejakości otoczenia.
Jak mnie przyjmowano do 1. roboty, to musiałem rozwiązać test, ponoć jako jedyny go rozwiązałem (w każdym razie, pracę dostałem od ręki i tego samego dnia posadzono mnie do strategicznego klienta tej agencji). Test był banalny ale genialny w swej prostocie. Były też terminy fachowe. Potem szef z nudów pokazał nam wyniki. Jakiś banan pisał np., że bękart to nieślubny syn. Piszę to po to, by pokazać, że głąby zawsze były i będą, ale dlaczego dziś są tak rozpowszechnione?
Dziś miałem kolejną rozmowę z ew. pracodawcą (nie, nie unikam takich rozmów) i znów ten sam wniosek – nie ma z kogo wybierać, a Pan Interlokutor wręcz stwierdził, że zna ze 4 dobrych layouterów w pl.
Wszyscy ze starej gwardii, wiarusów pierwszych wersji photoshopa mówimy to samo, że się nie mylimy to widać na dziś zacytowanych przykładach.
Że to nie ma sensu w sobie i że Ci ludzie nie mają głów z mózgiem w sobie? Jak powie ktoś z tego pokolenia – no i co z tego…
Zabawne? Śmieszne? Żałosne?… parafrazując świetną kampanię dla Canona sprzed lat.
__
Post is filed under | Opublikowano w:
_
00. po polsku, 1. Design Art & ADvertising, 2. Kulturkampf, 4. Polityka & Obywatelismus, 5. SF (Sexi Fun).
__
Trackback.

Pingback: Fleurdelis » Blog Archive | Archiwum » Casting na Fachowca
Pingback: Fleurdelis » Blog Archive | Archiwum » Zapolski Napisał o Rynku Usług Designerskich