Obiecanki cacanki,
a Klientowi… Figa z Makiem

Ten post jest skierowany do klientów zaawansowanych. Ci, którzy chcą dobrze zarobić, ale jeszcze bardziej dobrze wydać ciężko zarobione pieniądze.
Tak, to do was dzisiaj ta mowa — cholerni nonkonformiści!

pepper.jpg

  • To wy, którzy jeździliście kiedyś do Warszawy z Wrocławia, by kupić Weissbiera (dziś rozlewany już w Polsce, chyba w Tomaszowie, ale dlaczego kosztuje od razu dwa razy więcej niż najdroższe zachodnie piwa?).
  • To wy, którzy w sklepach kolonialnych kupowaliście na końcu ul. Ostrobramskiej w Warszawie Ginger Alle po 18 zł za puszkę 0,33.
  • To wy, którzy jeździliście do nocnego na przeciwko Królikarni (pozdrawiamy załogę) po roladki alpejskie Milki albo czekoladę Quadratisch, do Wiednia na kawę (najlepszy wyczyn Creamteam to lot na kawę do Rzymu, tylko 16h przygód, ale to innym razem).
  • To wy, zwolennicy gumy cynamonowej (zapach Peweksu) i Canada Dry (napój bogów dostępny jeszcze w 1992r. w Polsce)
  • To wreszcie wy, jeżdżący do Pragi lub Berlina po Dr. Peppera!

To prawda, Canada Dry to chyba już nigdy nie wróci i nadal nie ma:

  • gumy cynamonowej,
    drugie podejście dystrybutorów skończyło się pewnie fiaskiem,
  • Ginger Alle,
    piliśmy ostatni raz w Nikozji (2l za 1 funta),
  • Quadratischy,
    (dobra, są, ale ilość dostępnych smaków nie powala, może 6 na krzyż z 666 dostępnych),
  • szwajcarskich roladek Milki,

 

Lecz dziś mamy dla was dobrą wiadomość! Faktycznie jest dobra!

Kątem oka dostrzegliśmy w markecie 3 (słownie trzy) dwulitrowe butelki…ta dam… Dr. Peppera! To jedyne 3 butelki Peppera, jakie widzieliśmy na ziemi polskiej (czasem przy Królikarni udało się kupić puszkę lub dwie, w cenie kosmicznej oczywiście)!
Chyba nie zdziwi więc was, jeśli powiemy, że Miś Nasz Mareksy Bardzo Zaskoczony zdarł palce do krwi i wyłamał stawy palców u stóp, drapiąc się na półkę, by wyciągnąć ostatnią zadekowaną butelkę Peppera z końca sklepowej półki! Szatan nie człowiek!

 

Tyle newsów, teraz analiza, dlaczego tak się dzieje.
Dlaczego nie możecie kupić tego, co lubicie, lub polubiliście w innych krajach?!

To wynik niecnych działań producentów i dystrybutorów. Łagodnym objawem tych ruchów są płyty DVD pozbawione DTS i dodatków na Europę, a skrajnym opisane wyżej braki zaopatrzeniowe.

Podlegamy formatowaniu. Ktoś gdzieś zakłada, że nie macie pojęcia o mleczku kokosowym i go do Was nie wysyła, a więc Wy go nie macie w sklepie za rogiem. Pozostaje obejść się smakiem i pojęciem.
Wszystko oczywiście w imię dobra akcjonariuszy i obniżania kosztów działania firmy.
Że nie ma taka firma bladego pojęcia o nas i naszych preferencjach? Jak to nie ma?! Przecież ma ludzi w oddziałach lokalnych i badania marketingowe rynku.

Właśnie, ktoś gdzieś autorytarnie uznaje, że w masie jesteśmy identyczni.
Nic bardziej bzdurnego, no może oprócz badań marketingowych, które zbyt często są niemiarodajne, a często szkodliwe. Nie jesteśmy tacy sami i chcemy mieć wszystko w trafice za domem, a producenci mają nam to zapewnić.

Jak bardzo głupie jest formatowanie niech Wam unaoczni ta wypowiedź:

Co z tego wynika? [..] Ale jeszcze to że jakaś grupa reprezentatywna na fokusie, czy w ankiecie, skuszona zapłatą w formie czekolady czy 20 złotych (sama swego czasu dorabiałam jako uczestniczka niezliczonych fokusów, skuszona łatwym zarobkiem, jedynym warunkiem było udawanie że nie znam organizatorki badań), że taka grupa uznała że to jest OK i super, dzieci chcą to, mąż tamto, a zadaniem żony i matki jest spełnić te pragnienia i kropka, nic więcej.
cytat z bloga Jeszcze Raz od Zera

 

Znad szklaneczki Dr. Peppera życzymy wam więc, by takie zaskoczenia były waszym chlebem powszednim, a Pepper nie wyparował z półek prawem serii i nie stał się, jak ten na obrazku powyżej, Holly Grallem post-nowoczesnej rzeszy klientów! Prosumentów!

Obiecaliśmy Wam wczoraj przy szklanicy Leżajska coś ekstra i dotrzymaliśmy słowa!
Oby tylko producenci nie zamienili teraz naszych prosumenckich potrzeb w obiecanki cacanki i figę z makiem…

Cheers!

4 Pingbacków/ Trackbacków