Choć to fizyce wbrew…

Markovy vel mareksy
napędzał ostatniego wieczora zamknięty event w Krakowie:

00.jpg

— Mam grać?!

Markovy, jak to Markovy, zaczął w skupieniu:

02.jpg

ale już po chwili jego rogata dusza dała znać o sobie!
Świadkowie mówią, że skakał aż do rana,
autofocus aparatu twierdzi, że to była z jego strony złośliwość:

03.jpg

Markovy wpadł na imprezę, by rozbawić tych panów i te panie,
którzy już nigdy nikogo nie skrzywdzą złą zabawą.
Tak się zaczynało:

04.jpg

Tak było po chwili:

05.jpg

06.jpg

…i tak do ostatniego taktu!

07.jpg

Dzisiejszy event sponsorowała literka P i D:

08.jpg

Dzisiejszy event sponsorowały też szybkie łapki Misia:

09.jpg

 

10.jpg

Piraci po pracy…zapalają fajeczkę!

  • Z tego, co pamiętam, nikt nie narzekał ;)

  • Oto jakie skutki wywołuje opuszczenie L.A.su przez Misia ;) :)

  • K.

    „mnie największą przyjemność sprawiło obserwowanie pana tańczącego przy rurze tak w okolicach drugiej w nocy – jak w najlepszych klubach Cypru…”

    braki w bytności w pewnym klubie o tajemniczej nazwie „Barani Łeb” – tańce przy rurze były w standardzie pewnej zgranej ekipy:P

  • Ludzie to jednak potrafią się bawić jeśli chcą – mnie największą przyjemność sprawiło obserwowanie pana tańczącego przy rurze tak w okolicach drugiej w nocy – jak w najlepszych klubach Cypru :D
    Dziękuję też pani, która mi podziękowała przy wyjściu za granie i tej grupce, która słysząc, że właśnie znów zaczynam grać – wróciła sie spod szatni nad ranem.
    Swoją drogą, dawno nie miałem takiej publiczności – serio, dziękuję Wam!

    Ewelino i Hubercie, Wam też dzięki, zawsze wprowadzacie mnie w dobry nastrój :)

    PZDR
    dj markovy